Świadectwa


Na RAM przyciąga mnie wspaniała atmosfera i cudowni ludzie, nabożeństwa TZ, wspaniałe katechezy i otwartość”
an. Karol

“Byłam zakompleksioną 18-latką, która udawała, że jest szczęśliwa. Teraz zapewne byłabym zakompleksioną 20-latką, gdyby nie moja przyjaciółka z liceum Karolina i ks. Jarek, który uczył mnie wtedy religii. To właśnie za ich sprawą znalazłam się na RAMie.
Co sprawiło, że RAM stał się częścią, bardzo znaczną częścią mojego życia? Po pierwsze – znalazłam tam prawdziwych przyjaciół, ludzi, którzy w pełni mnie zaakceptowali, ludzi otwartych i życzliwych, ludzi po prostu dobrych. Teraz wiem, że to dobro wynika z faktu, iż żyją oni blisko Boga. Druga sprawą, którą odkryłam dopiero po jakimś czasie, a która okazała się być decydującą, było to, że zauważyłam w swoim życiu istotną zmianę, zauważyłam, że zaczyna ono nabierać sensu, że w moją historię wszedł Bóg… I postanowiłam pozwolić Mu pozostać… i to jest najtrafniejsza decyzja w moim życiu!
A co mnie ‘trzyma przy RAMie’? Przede wszystkim możliwość spotkania się z Bogiem, odnowienia, umocnienia z Nim relacji, możliwość wzrastania duchowego i nie tylko duchowego. A poza tym – Moi RAMowscy Przyjaciele, bez których życie nie byłoby tak piękne!”
an. Ewa

“Skąd dowiedziałem się czegokolwiek o RAMie? Historia jest to ciekawa… Trzy tygodnie przed zakończeniem roku szkolnego 2001/2002, nie miałem co robić na wakacjach, przed wyjazdem na obóz. W szkole mojej nauczycielem był ks. Progorowicz. Zaproponował nam (mi oraz moim znajomym) rekolekcje… Praktycznie nic nas to nie kosztowało, więc zdecydowaliśmy się wybrać na te tygodniowe rekolekcje. Dodatkowym powodem miało być spotkanie wspaniałych i nienormalnych (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) ludzi…Tak też się stało… W końcu nie wszędzie znajdziesz człowieka, który podczas obfitych opadów deszczu gra na bosaka w piłkę (w lesie – więc szyszki i takie tam sprawy mogą zmasakrować Ci nogi), albo inni śpiewają w niebogłosy przez 3/4 dnia i tyle samo nocy… Tak oto poznałem Darka… i przyłączyłem się do tej organizacji. Poznałem oczywiście, także kilka innych osób, jak np. Masay (to dzięki niemu i Darkowi siedzę właśnie i dzielę się moimi wspomnieniami), Ewę (moją najukochańszą siostrę), Ewę Ł. (zawsze pierwsza pomaga mi w trudnych chwilach – zazwyczaj dobijając, przez co staje na nogach bardzo szybko). Rodzeństwo Bielskich, Janisek, Madzia T. (BIAŁO-CZERWONO mi), Przemek Oliwiński (rock’n’roll), jak i wiele innych osób których już spamiętać nie dam rady… Ola (Z.), nie lękaj się! Pamiętam o tobie i o tobie mój Woreczku też (wielki CMOK).
I co? Minęły dwa lata.Na tych wakacjach miałem swój debiut w roli ANIMATORA Gr.V turnus w Kotanii!!! W jej skład wchodził również kl. Krzysiek (dzięki za pomoc, Wielkość poznaje się po czynach, nie po gabarytach), a także Ania M., Asia B., Olga K., Robert L. oraz Wiesiek W.(dziękuję, że was spotkałem, nigdy was nie zapomnę).
Tak więc doszedłem do sedna całej historii: Okazało się, że byłem na najwspanialszym turnusie w historii naszego zgromadzonka. Odnalazłem naszego ukochanego Tatusia, bo chwilkę się nie widzieliśmy (jakieś cztery lata) i zrozumiałem, że wszystko, co się dzieje w moim życiu, jest Jego sprawą. Więc Kocham Cię Ojczulku i wszystkich moich przyjaciół, których dzięki Tobie poznałem…”
An.Kamil-ek(zwany także Kicem)